Wstęp
Zastanawiało was kiedyś jak to być kimś, kto mocno w coś wierzy nawet w słowa innych ludzi mimo że kłamią?.
To właśnie spotyka mnie każdego dnia,codziennie mocno wierze że istnieją dobrzy ludzie, ufam bezgranicznie ale zamiast przysłownego ,,happy endu'' kończę z płaczem.
Powiem krótko jestem naiwną dziewczyną i w sumie nie wstydzę się tego,bo wiem że mam dobre serce, którego nikt mi nie zabierze, a ci którzy mnie oszukują w końcu dosięgnie karma.
Więc może opowiem wam moją historię, ale najpierw zacznę od początku.
Pamiętam dobrze jak poszłam do pierwszej klasy podstawówki mała nieśmiała dziewczynka o niebieskich oczach i piegowatej buzi. Dzieci nie chciały się ze mną bawić, co do nich podchodziłam to ode mnie uciekały nie rozumiałam tego, bo przecież mnie nie znały, a ja byłam strasznie wrażliwym dzieckiem do momentu gdy nie wytrzymałam i poskarżyłam się pani mówiąc że dziewczynki ode mnie uciekają i uważają że zarażam. Na co one że mam piegi i one nie chcą ich mieć. Pani się zaśmiała i powiedziała że to nie prawda i że piegi powstają w wyniku przebywania na słońcu ale nie każdy je ma bo są genetyczne. W sumie wtedy miałam spokój, ale znowu schowałam się do swojej skorupy i nie wiem czy bym była w niej dalej gdybym nie poznała pewnej osoby.
A była nią mała dziewczynka kompletne przeciwieństwo mnie szalona,przebojowa,wygadana.
Dzieci ją strasznie lubiły, a ona właśnie mnie wybrała na swoją przyjaciółkę powinnam jej do dzisiaj dziękować ,za to że podarowała mi swoją przyjaźń, dobra ale do rzeczy. Tego dnia poszłam z moimi kuzynkami na spacer tak po prostu po okolicy, gdy wtedy na rowerze jechała Karolina. Miała blond włosy, niebieskie oczy i była drobna. Moje kuzynki zatrzymały ją i zapytały czy chciała by z nami pójść do mnie, ja też się dołączyłam do prośby bo serio wydawała mi się fajna i tak jest do dzisiaj, jest moją wieloletnią najlepszą przyjaciółką i dziękuję codziennie bogu za nią. Wracając do historii wzięłyśmy ją do mnie, pogadałyśmy ,pośmiałyśmy się i nawet dostała kolacje kanapki z szynką i jajkiem jak to ona opowiada nie wiem czemu ona to pamięta ale widocznie kocha jedzenie tak samo jak ja. Kiedy skończyła jeść powiedziała musi wracać bo pewnie rodzina się martwi i tak w sumie było. Szukali jej z latarkami dobrze że była z nami moja mama która ją odwiozła. Przeprosiła jej rodzinę i tak skończył się dzień, mój najszczęśliwszy dzień bo od niego zaczeła się cała moja przygoda z życiem.
To właśnie spotyka mnie każdego dnia,codziennie mocno wierze że istnieją dobrzy ludzie, ufam bezgranicznie ale zamiast przysłownego ,,happy endu'' kończę z płaczem.
Powiem krótko jestem naiwną dziewczyną i w sumie nie wstydzę się tego,bo wiem że mam dobre serce, którego nikt mi nie zabierze, a ci którzy mnie oszukują w końcu dosięgnie karma.
Więc może opowiem wam moją historię, ale najpierw zacznę od początku.
Pamiętam dobrze jak poszłam do pierwszej klasy podstawówki mała nieśmiała dziewczynka o niebieskich oczach i piegowatej buzi. Dzieci nie chciały się ze mną bawić, co do nich podchodziłam to ode mnie uciekały nie rozumiałam tego, bo przecież mnie nie znały, a ja byłam strasznie wrażliwym dzieckiem do momentu gdy nie wytrzymałam i poskarżyłam się pani mówiąc że dziewczynki ode mnie uciekają i uważają że zarażam. Na co one że mam piegi i one nie chcą ich mieć. Pani się zaśmiała i powiedziała że to nie prawda i że piegi powstają w wyniku przebywania na słońcu ale nie każdy je ma bo są genetyczne. W sumie wtedy miałam spokój, ale znowu schowałam się do swojej skorupy i nie wiem czy bym była w niej dalej gdybym nie poznała pewnej osoby.
A była nią mała dziewczynka kompletne przeciwieństwo mnie szalona,przebojowa,wygadana.
Dzieci ją strasznie lubiły, a ona właśnie mnie wybrała na swoją przyjaciółkę powinnam jej do dzisiaj dziękować ,za to że podarowała mi swoją przyjaźń, dobra ale do rzeczy. Tego dnia poszłam z moimi kuzynkami na spacer tak po prostu po okolicy, gdy wtedy na rowerze jechała Karolina. Miała blond włosy, niebieskie oczy i była drobna. Moje kuzynki zatrzymały ją i zapytały czy chciała by z nami pójść do mnie, ja też się dołączyłam do prośby bo serio wydawała mi się fajna i tak jest do dzisiaj, jest moją wieloletnią najlepszą przyjaciółką i dziękuję codziennie bogu za nią. Wracając do historii wzięłyśmy ją do mnie, pogadałyśmy ,pośmiałyśmy się i nawet dostała kolacje kanapki z szynką i jajkiem jak to ona opowiada nie wiem czemu ona to pamięta ale widocznie kocha jedzenie tak samo jak ja. Kiedy skończyła jeść powiedziała musi wracać bo pewnie rodzina się martwi i tak w sumie było. Szukali jej z latarkami dobrze że była z nami moja mama która ją odwiozła. Przeprosiła jej rodzinę i tak skończył się dzień, mój najszczęśliwszy dzień bo od niego zaczeła się cała moja przygoda z życiem.
Komentarze
Prześlij komentarz