druga szansa

Zastanawiało was kiedyś czy dawanie drugiej szansy jest właściwe?.
Są różne opinie na ten temat... Nasze mamy, babcie zawsze nam powtarzają
,,Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi'' i możliwe że mają racje jednak my ich nie słuchamy.
W dzisiejszym świecie nasze decyzje głównie opieramy na poradach naszych znajomych lub przyjaciół to głównie oni dają nam kopa do działania i podjęcia ostatecznej decyzji, nawet gdy jest ona niewłaściwa. Ostatnio musiałam podjąć decyzję o daniu kolejnej szansy mojej byłej przyjaciółce. Przyznam szczerze że miałam duży dylemat bo bałam się że znowu zrobi coś niewybaczalnego, przegadałam wiele godzin z moimi przyjaciółkami o tym czy dać jej szanse, przeanalizowałyśmy każde za jak i przeciw. W końcu doszłam do wniosku że dam jej ostatnią szansę bo każdy przecież na nią zasługuje.Chociaż może ta decyzja do końca nie była dobrowolna bo tak jakby zostałam przymuszona, jedna z moich przyjaciółek zabrała ją z sobą na moją babską imprezę bez mojej wiedzy. Podała jej mój prywatny numer bez mojej zgody i szczerze myślę że wszystko działo się za szybko. Ponownie ją wpuściłam do swojego życia, zaufałam choć może nie powinnam.
Na domiar wszystkiego zaprosiłam ją do swojego akademika w mieście które szczerze kocham bo zawsze coś się w nim dzieje. Kiedy ona strasznie mi się żaliła na swojego chłopaka jaki to on nie jest.. że ją ogranicza, sprawdza, posądza o zdrade. Zapytałam to dlaczego z nim jesteś? Jej odpowiedź mnie zbiła z nóg ,, Bo go kocham i chce się pokazywać z kimś kto dobrze wygląda'' więc wpadłam na pomysł że ją sprowadze do siebie na kilka dni w końcu jest dzień kobiet a ja go nie chciałam spędzać sama. Oczywiście następnego dnia powiedziała mi że pan X znowu ją dobija i nigdzie nie jedzie bo sie źle czuje. No okey, mówi się trudno chociaż nadal trzymałam swoje zdanie niech przyjedzie jeszcze mam pokój sama.
Po paru dniach otrzymałam sms ,, Klaudia , mam walizke przyjeżdzam do ciebie muszę odpocząć''
W tamtym  momencie byłam szczęśliwa, miałam tyle planów.
Parę imprez, zwiedzanie tego pięknego, wielkiego miasta.  I kiedy nadszedł dzień jej przyjazdu wszystko zapowiadało się wszystko  po mojej myśli. Najpierw przedstawiłam jej moim znajomym, pogadaliśmy pośmialiśmy się no i wpadłam na pomysł no kurcze mam wejściówki do clubu z okazji dnia kobiet tylko musiałam załatwić kogoś kto by z nami szedł. Więc zadzwoniłam do mojego kumpla czy nie idzie z nami do clubu na co on się zgodził tylko chciał do nas wpaść. I tak powoli wszyscy zaczeli do mnie przychodzić aż zrobiła się mała impreza, wódka, śmiechy rozmowa, i wróżenie z kart do UNO. Naprawdę było zabawnie potem poszliśmy do clubu i dobrze że byli ze mną moi znajomi bo bym została sama w tym clubie. Więc znowu piliśmy tym razem piwo oczywiście moi kumple stawiali bo był przecież dzień kobiet, potańczyliśmy i wszystko się skończyło przed 3. I wszystko pięknie ładnie gdyby nie telefon od jej faceta że cytuję ,, Ty mnie nie kochasz bo za dobrze się bawisz a skoro tak to nie zasługujesz na życzenia z okazji dnia kobiet'' 
Załamała się nic ją nie cieszyło cały czas patrzyła w ten telefon, robiła zdjęcia na snapa. Musiałam zrezygnować z imprezy na której mieli tez być moi znajomi z roku, byłam wściekła,trzęsłam się a na końcu popłakałam przy niej. I myślałam potem że będzie tylko lepiej ale jednak tak nie było, poszłam z nią do clubu którego nie za bardzo lubię bo jest tam ciasno, śmierdzi papierosami ale czego się nie robi dla przyjaciółki. Myślę że to był błąd bo zostałam sama ona gdzieś poleciała z jakimś gościem, ja zostałam z innym i szczerze nie czułam się komfortowo bałam się, więc zaczęłam ją szukać i kiedy ją znalazłam przy jakimś gościu usłyszałam tylko ,, Klaudia idź sobie'' więc poszłam usiąść na podest i tak czekałam do tej 3 aż dostałam wiadomość że moja koleżaneczka wraca rano i nie ma jej w klubie. Ale najlepsze było to że pojechała z jakimś gościem do jego akademika bez logicznego myślenia że jest w obcym mieście, że mógł ją zgwałcić, a co w najgorszym wypadku zabić. Nie pomyślała że może mnie ktoś by mógł porwać bo zostałam sama. Twierdzi że jest dorosła jednak dorosłość nie polega na tym ,,a rób sobie co chcesz'', tylko branie odpowiedzialności także za drugiego człowieka, podejmowanie racjonalnych i przede wszystkim bezpiecznych decyzji. A to co ona zrobiła wcale nie świadczy o dorosłości wręcz przeciwnie o jeszcze byciu niedojrzałym. Musiałam obudzić przyjaciela i całą drogę z nim rozmawiać dla swojego bezpieczeństwa bo no cóż nie oszukujmy się różne typy się kręcą. i kiedy tak sobie z nim gadałam po godzinie dostaje wiadomość że wraca do mnie, no okey... kiedy wróciła krzyczałam po niej że tak się nie robi, a ona przepraszam, po czym normalnie w ekscytacji co ten gość jej robił, że ją całował w windzie, przyduszał, że jej rozkazywał i chciał ją dosłownie przelecieć ale mu się nie dała. I niby wszystko dobrze się skończyło tylko że w jej głosie nie było smutku, żalu że źle zrobiła tam była radość i ekscytacja. Byłam w szoku bo jakby mnie facet przyduszał, to by nie miał już ręki. Jednak najlepsza była niedziela bo się okazało że jestem powaloną kłamczuchą i koleżanką. Taa... ale nikt nie zapytał że na przykład ją kryje bo postanowiła sobie pójść na spacer z kolegą, nikt się nie spodziewał że jej chłopak do mnie napisze i jeszcze do mnie pretensje bo napisałam mu pierwszą myśl która mi przyszła do głowy, a mianowicie ,,że z kimś rozmawia'' sprawdził ją super nie?... Przyszła ze spotkania i się po mnie darła że ja jej wszystko psuje... Serio?!, a to jak się żaliła jego koleżance bo on nie ma dla niej czasu, bo nie chce chodzić z nią na imprezy. Jednak od tamtego czasu minął rok, a Sabina przyznała mi rację że Sebastian był socjopatą i nie powinna go słuchać. Stare dzieje.. Od tamtego czasu wiele się zmieniło i stałyśmy się bliższe niż kiedyś. Nie żałuję że dałam jej drugą szansę bo czuję że odzyskałam na nowo utraconą przyjaciółkę i siostrę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Powrót naiwnej dziewczyny

Wstęp

Odnalazłam siebie